Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 kwietnia 2013

Makaron z bakłażanem


Nazywam go daniem popisowym bo sprawdza się przy każdej okazji i smakuje każdemu. Bakłażan sam w sobie jest pięknym warzywem, zawsze wzbudza mój zachwyt szczególnie kolor, ale też i smak od kiedy potrafię go przygotować. A wszystko to dzięki wycieczce do Bułgarii wiele lat temu. W jednej bardzo niepozornej restauracji zaserwowano nam pieczone bakłażany, pokrojone w grube plastry w sosie pomidorowym. Smak tego dania pamiętam do dziś, choć było to 10 lat temu.


Bakłażana kroimy na plastry ( 2 bakłażany średniej wielkości) i posypujemy solą aby pozbyć się goryczki i ułatwić smażenie. Posolonego bakłażana odstawiamy na kilka minut aż puści sok, następnie przepłukujemy warzywo zimną wodą i osuszamy papierowym ręcznikiem, pozbywając się resztek wody. Smażymy na oleju rzepakowym, najlepiej na grillowej patelni. Po usmażeniu bakłażan wygląda tak:


 Zabieramy się za przygotowanie sosu . Potrzebujemy pomidory bez skórki typu pelati (ok. 2-3 puszek).  Wlewamy je do garnka, miksujemy i doprawiamy: sól morska, pieprz czarny, świeże oregano i świeża bazylia. Pomidorki gotujemy na małym ogniu  5-10 min. Dokładamy usmażonego bakłażana i gotujemy kolejne 10 minut, aż powstanie gęsty sos, a bakłażan rozpadnie się na cząstki, sos od czasu do czasu mieszamy drewnianą łyżką. Na sam koniec dodajemy łyżkę miodu, sos musi być już lekko przestudzony, żeby miód nie stracił swoich wartości. 

Ze względu na alergię nie używam w swojej kuchni czosnku, ale myślę że pasuję on do tego dania. Jeśli tylko możecie jeść ten naturalny środek bakteriobójczy, nie zawahajcie się go dodać.


Korzystam z makaronu bezglutenowego typu świderki lub tagliatelle, gdyż idealnie daje się oblepić przez sos, danie serwujemy z sałatą ( np. ruccola, ziarno słonecznika i dyni, oliwa z oliwek i balssamico).
Pełnia szczęścia!

sobota, 20 kwietnia 2013

Placuszki z cukinii i amarantusa oraz marchewki i amarantusa

Dotychczas robiłam placuszki z cukinii i ziemniaków, ale te są zdrowsze i zdecydowanie smaczniejsze. Mogą być wspaniałą przekąską w ciągu dnia, śniadaniem do pracy albo kolacją. Smakują równie dobrze na zimno jak i na ciepło. Przygotowanie ich zajmuje zaledwie kilka minut. Dzięki mące z amarantusa i amarantusowi przemycamy w tych plackach mnóstwo wartości odżywczych zamiast tradycyjnie używanej mąki ziemniaczanej.

Do dzieła:
2 średnie cukinie trzemy na grubych oczkach
Dodajemy 1 łyżkę mąki z amarantusa i 2 łyżki mąki kukurydzianej oraz 2-3 łyżek amarantusa ekspandowanego
2 jajka ubijamy ze szczyptą soli
Wszystko łączymy razem i mieszamy, warto pozostawić gotową masę na 5-10 minut aż cukinia puści sok i otrzymamy lżejszą konsystencję całości.
Doprawiamy solą morską i czarnym pieprzem i  smażymy. Np. na oleju rzepakowym.
Zabieramy się za sos
Mleczko kokosowe schładzamy wcześniej w lodówce, po wyjęciu ma gęstą konsystencję, nakładamy 3 wielkie łyżki, tak jak byśmy nakładali lody. Dodajemy łyżeczkę musztardy, najlepiej sarepskiej ostrej, łyżeczkę miodu, energicznie mieszamy aby uniknąć grudek. Na koniec dodajemy sok z połowy cytryny i szczyptę soli i pieprzu. Najważniejszym składnikiem choć na koniec, jest świeży posiekany lub pocięty drobno nożyczkami tymianek.


Nie alergicy mogą zastąpić mleczko kokosowe, gęstym jogurtem greckim.
Od czasu wypróbowania tego dressingu, stosuję go również do sałat, ma niezwykle orientalny smak.
Placuszki z marchewki, migdałów i amarantusa
Po udanych placuszkach z cukinii, postanowiłam poszukiwać dalej…, czego efektem jest poniższy przepis i gorąco Was zachęcam do wypróbowania, śmiem twierdzić że są jeszcze lepsze niż te z cukinii, choć to przecież tylko kwestia smaku.

Ugotowałam na wpół twardo 3 większe marchewki i pietruszki, starłam je na dużych oczkach, dodałam 2 ubite na pianę jajka, 1 łyżkę mąki z amarantusa, 2 łyżki mąki kukurydzianej i 3 łyżki amarantusa ekspandowanego i dużo, dużo posiekanych migdałów, tj. prawie całą paczkę, doprawiłam solą i pieprzem. Warto dodać też zioła, ale ja zrezygnowałam ze względu na dzieci.
Smażymy, cieniutkie, chrupiące i zdrowe placuszki. Można też upiec w piekarniku, będą jeszcze zdrowsze.
Zjedliśmy je albo pochłonęliśmy z tym samym dressingiem co placuszki z cukinii.  Zapewniam Was, że są cudowne. A oto wariacja, pokrojone placki, podane na sałacie: ruccola, roszponka, ziarno słonecznika, olej z pestek dynii i acceto balsamico di modena.

czwartek, 21 marca 2013

Makaron z cukinią i marchewką

Ta wersja makaronu powstała z potrzeby przemycenia cukinii jako smacznego warzywa  do posiłku dla dzieci. Większości mam zależy na tym żeby dzieci jadły zdrowo, a warzywa to samo zdrowie, tylko jak przekonać o tym nasze pociechy. Wychodzę z założenia, że dziecko powinno poznać jak najwięcej smaków, dzięki temu wyrabia sobie własne smaki i staje się bardziej otwarte na nieznane dotąd potrawy.  Zwykle przy wprowadzaniu nowego warzywa do naszej diety bawiliśmy się w nazywanie potraw, warzyw i owoców po swojemu  i tak na przykład: brokuł był drzewem,  szczypior był włosami kosmitów, krem z groszku  zupą shreka etc. Czasami ten rodzaj zabawy sprawdzał się, a czasami nie Lnp. przy okazji cukinii. Dlatego też postanowiłam użyć podstępu i dorzucić cukinię do makaronu. Niestety moje starsze dziecko po spróbowaniu  poprosiło o taki sam makaronik, tylko że z sosem pomidorowym bo taki podobno jest najlepszy. Obiecuję, że o tajemnicy przecieru pomidorowego opowiem Wam niedługo gdyż to mój mąż co roku przygotowuje ten rarytas z 80 kg pomidorów. I sama w to nie wierzę, ale zjadamy wszystko przez zimę.
 


A młodsza dwulatka zajadała chętnie z rodzicami, ale nie poprosiła o dokładkę. Za to my duże głodomory byliśmy w pełni usatysfakcjonowani. 
 Makaron bezglutenowy  z cukinią i marchewką w białym sosie. Cukienię i marchewkę ztarłam na tarce na dużych oczkach, poddusiłam na oliwie, dodałam soł i pieprz
Rozpuściłam 2 łyżki margaryny Kasia, dodałam 2 płaskie łyżki mąki kukurydzianej i dolałam 1i ½ szklanki mleka ryżowego naturalnego, doprawiłam solą, pieprzem i tartą gałką muszkatołową. Energicznie mieszałam, aż sos zgęstniał. Sos zmieszałam z warzywami i polałam nim makaron.