Prowansja to przede wszystkim zapierające dech w piersiach
krajobrazy, lawendowe i słonecznikowe pola,
ciepły, łagodny klimat, lazur morza i ciekawa kuchnia. Co prawda nie
mogę powiedzieć żebym lubiła francuską mentalność, ale cała reszta jest urocza.
Dzisiaj proponuję, pieczone udka w rozmarynie i pomarańczach
z pieczonymi ziemniaczkami, a na deser babeczki lawendowe z kremem
pomarańczowym. Lawenda może być świeża lub suszona, z ogrodu, doniczki lub
pakowana.

Udka wymagają kilku godzin marynowania. Zatem przygotowujemy
marynatę z oliwy z oliwek, soli morskiej gruboziarnistej, czarnego pieprzu,
słodkiej papryki i koniecznie świeżego rozmarynu (niestety tym razem użyłam suszonego, ale nie polecam bo różnica jest zdecydowana), do tego kilka
kropli cytryny. Za nim jednak natrzemy udka marynatą, wkładamy pomiędzy skórkę,
a mięso „ziołowe masełko” tzn. solidną
ilość masła/margaryny utartej z solą i wymieszanej z posiekanym, świeżym
rozmarynem. Następnie nacieramy marynatą i na wierzch dodajemy otartą skórkę z
pomarańczy. Natarte i wypchane udka marynujemy kilka godzin w lodówce. A potem
pieczemy ok. 1,5 godziny w 180 stopniach.
Na ostatnie 40 minut dorzucamy ziemniaczki pokrojone w 4, lekko
skropione oliwą i posolone. Po tym czasie ziemniaczki będą podpieczone z lekko
brązową skórką, a kurczak rozpłynie się w ustach.
Do tego ogromna micha zielonej sałaty:
roszponka, ruccola, papryka w paseczki,
cukinia w cieniutkie talarki na pół , oliwa z pestek dyni, sól, pieprz i
odrobina octu balsamicznego.

Na deser: lawendowe muffinki:
200 g mielonych migdałów
5 jaj
¾ szkl. cukru pudru
1 łyżka proszku do pieczenia
2 płaskie łyżki lawendy
Sok i skórka z jednej pomarańczy i sok z płowy cytryny
½ szkl. oleju słonecznikowego lub innego
Jaja ubijamy z cukrem na pianę , mielone migdały mieszamy z
proszkiem do pieczenia i kolejno dodajemy pozostałe składniki. Całość mieszamy,
przelewamy do foremek na muffiny, najlepiej silikonowych, do ¾ pojemności i
pieczemy ok. 45 min. w 180 stopniach.
Krem : schłodzone wcześniej w lodówce mleko kokosowe,
mieszamy z sokiem z połowy pomarańczy i łyżeczką skórki pomarańczowej, dodajemy
łyżeczkę miodu i kilka kropli cytryny. Energicznie mieszamy całą masę, która
wymaga ponownego schłodzenia aby miała gęstą konsystencję. Zwykle babeczki
przekładam kremem tuż przed podaniem.
Smacznego prowansalskiego posiłku!